piątek, 11 sierpnia 2017

O NIE

Tymon jest ostatnio ciągle na nie. Nie dla zasady, nie bo nie, nie dla podkreślenia swojej dwuletniej odrębności i zdania. Idzie z nami chodnikiem i wykrzykuje co kilka kroków: "Nie cie iść!!! Nie cie!"
Ale idzie. Zapytany, czy chce borówki, odpowiada z automatu, że nie. Nawet gdy mu napełnię miseczkę, nawet gdy już ma pełną buzię owoców, nadal powtarza: "Nie cie bolówek!!!"

Wczoraj rano Andrzej zapytał Blankę, czy chce tosty na śniadanie. Młoda natychmiast buchnęła entuzjastycznym:
"Tak!!! Chcę tosty, chcę tosty!!!"
Błyskawicznie przyłączył się do niej Tymek, oznajmiając równie entuzjastycznie:

"Ja teś! Ja teś!!
Ja teś nie cie!!!"


8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Frustrujące jest to strasznie, myślę, że dla obu stron niestety

      Usuń
  2. Ha ha ha! No to by się z Fruzią dogadali :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, to na pewno :-) On nie, ona nie i wszystko ustalone

      Usuń
  3. Nie wiem na ile to prawda ale kiedys czytalam gdzies ze dzieci w pewnym wieku nie rozumieja jeszcze slowa "nie" Uzywaja go bo nasladuja innych ale nie rozumieja ladunku negacji jakie to slowa zawiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym może być, bo on z tym "nie" leci dosłownie "z automatu"

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ja nie mam wyboru przy takim buntowniku. W grę wchodzi niestety tylko pacyfikacja

      Usuń